Szczepionka WZW B, która w Polsce jest podawana noworodkom w pierwszej dobie życia i chroni przed groźną chorobą wirusową wątroby, w ostatnim czasie stała się sprawą sporną i kontrowersyjną jednocześnie, pomiędzy środowiskiem lekarskim, a rodzicami, którzy są przeciwni szczepieniu dzieci. Czy warto, zatem szczepić i narażać dzieci na powikłania poszczepienne? Czy lepiej unikać szczepień i mieć nadzieję, że nasze dziecko się niczym nie zarazi?

Dwudziesty pierwszy wiek przyniósł nam znaczący wzrost poziomu opieki medycznej i świadomości społeczeństwa wobec czyhających zagrożeń. Niestety szybkie tempo życia, migracje ludności, wzrost zanieczyszczeń i chemii sprawiły jednocześnie, że nasz organizmy są słabsze, mało odporne i narażane na coraz więcej wirusów i bakterii. Musimy się przed nimi bronić i robić wszystko, aby nie rozprzestrzeniać wirusów, które są niezwykle groźne.

Wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo niebezpieczne, gdyż prowadzi do marskości i raka wątroby. Jest przy tym szczególnie zaraźliwe i dlatego groźne dla całego społeczeństwa. Konieczne zatem jest eliminowanie wirusa od pierwszych dni życia. Szczepionka, która podawana jest w trzech dawkach zgodnie z kalendarzem szczepień jest szczepionką bezpieczną i należy do tzw. szczepionek nieżywych. Powinna być podana w pierwszej dobie po urodzeniu dziecka, druga dawka po miesiącu a trzecia po sześciu miesiącach.

Oczywiście tak jak w przypadku innych szczepionek, tak i tutaj, dziecko musi być zupełnie zdrowe, aby mogło zostać zaszczepione. Bywa, że rodzice bagatelizują zwykły katar czy kaszel i wówczas może dojść do niebezpiecznych reakcji. Szczepionka podana zgodnie z kalendarzem szczepień, dziecku zdrowemu, nie zaszkodzi ani nie spowoduje żadnych powikłań. Ochroni je jednak na całe życie przed bardzo groźnym wirusem, który może doprowadzić do śmierci.