Jako młoda mama miałam bardzo dużo dylematów dotyczących praktycznej części zajmowania się moim Maluchem. Przyznam, że rady, które dostawałam od doświadczonych mam były często bardzo sprzeczne. Postanowiłam więc sama wszystko wypróbować. To samo dotyczyło sposobu ubierania mojego niemowlaka.

Pamiętam jak pierwszy raz, zanim jeszcze mój maluch przyszedł na świat, to moja mama opowiadała mi w co zawsze mnie ubierała. Zawsze mówiła raz o śpioszkach, raz o pajacykach i byłam wprost przekonana, że za każdym razem mówi o tym samym. Dopiero gdy przy szykowaniu wyprawki wybrałam się do sklepu i rozejrzałam po ubraniach doznałam olśnienia! Te dwie nazwy wcale nie są stosowane zamiennie! Pajacyk to jednoczęściowy kombinezon z długimi rękawami. Dla dzieci najczęściej jest na guziczki lub takie specyficzne zapięcia, specjalnie przystosowane do tego by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Natomiast śpioszki są dwuczęściowe! W ich skład wchodzi jednoczęściowy kombinezon, ale na szelkach, a na górę zakłada się dziecku specjalny kaftanik do kompletu. Podczas zakupów w sklepie doszłam więc do wniosku, że chociaż różnią się wyglądem, to będę mogła stosować je zamiennie. W praktyce jednak wszystko wyglądało zupełnie inaczej! Zresztą jak zawsze.

Kiedy Maluch przyszedł na świat, byłam przerażona tym, że tak często musiałam go przebierać. Szczególnie wtedy gdy ząbkował. Jego ubranie wciąż było mokre z powodu ciągłego wkładania raczek lub gryzaczka do buzi oraz obfitego ślinienia się. W dodatku mój niemowlak wyjątkowo nie lubi się przebierać i zawsze niesamowicie płacze, dlatego musiałam znaleźć jak najszybszy sposób na wykonanie tego trudnego zadania, tak by Maluchowi i sobie zaoszczędzić niepotrzebnego zdenerwowania. I właśnie wtedy zauważyłam różnicę w praktycznym zastosowaniu pajacyka i śpioszków!

W moim przypadku dużo bardziej sprawdziły się śpioszki, ponieważ mogłam etap ubierania malca rozłożyć na dwa odległe od siebie momenty. Każda mama wie, że gdy dziecko jest zdenerwowane to bardzo wymachuje rączkami, co sprawia dużo kłopotu, ponieważ trudniej jest ubrać mu rzeczy z długim rękawkiem. Dlatego właśnie wolę śpioszki. Rano zakładam dziecku koszulkę z długim rękawem, a na to dopiero śpioszki. Podczas każdego przewijania niemowlaka, nie muszę już męczyć go z zakładaniem nieszczęsnych rękawów. Jeśli zakładałam mu pajacyk, to po przewijaniu zawsze musiałam się lekko mocować z rękawami, a przy swoim patencie ze śpioszkami, mogę to ominąć. Skutkowało to zawsze zdenerwowaniem, a szelki zapina się znacznie szybciej i jest to praktyczniejsze rozwiązanie.

Pajacyk natomiast sprawdził się idealnie na noc! Mam to szczęście, że mój malec nie budzi się zbyt często w nocy, więc znacznie rzadziej pojawia się potrzeba przewijania lub zmiany ubranek. W dodatku po kąpieli trudniej zakłada się dziecku ubrania, pajacyk najczęściej jest trochę luźny stąd mi jest dużo łatwiej założyć go niż bluzkę i śpioszki.

Dylemat śpioszki czy pajacyk, rozwiązałam więc na swój sposób. Śpioszki zakładam zawsze maluszkowi na dzień, a pajacyka na noc. W przypadku rytmu dnia, który udało mi się już unormować system ten sprawdza się najlepiej, ale myślę, że jest to bardzo zależne od zachowania konkretnego niemowlaka. Jeśli Twój malec nie denerwuje się przy obieraniu, to sprawdzą się u Ciebie zarówno śpioszki, jak i pajacyk. Sama powinnaś ocenić co się sprawdza w Twoim przypadku najlepiej. Mi udało się odnaleźć swój system, który niesamowicie ułatwił mi życie. Spróbuj, może sprawdzi się także u Ciebie.