Temat kołysania niemowlaka jest zawsze kontrowersyjny. Wśród ludzi można znaleźć wielu zwolenników, jak i przeciwników. Kto jednak z nich tak naprawdę ma rację?

W życiu istnieje taka zasada, że wszystko w umiarze i odpowiedniej dawce jest potrzebne do normalnego funkcjonowania. Tak samo jest w przypadku bujania. W tym aspekcie jednak bardzo ważne jest by robić to umiejętnie

Dlaczego dziecko lubi być bujane?

Ruch, który wykonuje się podczas kołysania przypomina malcowi jego pobyt w brzuszku. Tam przecież podczas, gdy mama chodziła i się ruszała, on był kołysany. Dlatego teraz, gdy bierzesz płaczącego malucha na ręce i lekko go kołyszesz on się uspokaja. Czynność ta wywołuje u dziecka poczucie bezpieczeństwa i bliskości mamy.

Kołysanie, a rozwój dziecka

Często można usłyszeć od innych ludzi, że bujanie służy jedynie uciszeniu malucha. Co więcej dziecko szybko się do tego przyzwyczaja i może dojść do sytuacji, że wciąż będzie się domagało bujania. Niestety, prawdą jest, że kołysanie dziecka wpływa także na jego rozwój. Nie jest to czynność, która ma jedynie sprawić przyjemność i ukoić rozżalonego niemowlaka.

Bujanie stymuluje mózg. W pierwszych miesiącach życia dziecka skupia się on na wytwarzaniu połączeń między neuronami tj. synaps. Kołysanie przyśpiesza ich rozwój, a tym samym wpływa na rozwój ogólny organizmu dziecka oraz jego funkcjonowanie.

Kołysanie ma konkretny wpływ na rozwój błędnika, który znajduje się w uchu wewnętrznym. Błędnik jest odpowiedzialny za poczucie równowagi.
Delikatny ruch kołysania powoduje rozluźnienie mięśni, pomaga to na wyciszenie malca. Dlatego właśnie podczas bujania dziecko zasypia.

Kiedy kołysać malucha?

Warto znaleźć złoty środek w bujaniu. Zanim weźmiesz dziecko na ręce, zastanów się czy potrzebuje ono w tej chwili kołysania? Być może płacz nie jest spowodowany zdenerwowaniem lub lekkim rozprażeniem, a bólem brzucha. Wtedy bujanie jest zwyczajnie zbędne, bo dziecko na pewno się nie uspokoi. Unikaj także kołysania „z przyzwyczajenia” – gdy malec już śpi, nie musisz nadal kołysać wózkiem, siedząc na parkowej ławeczce.

O ile samo bujanie w trakcie dnia jest potrzebne, o tyle warto pamiętać, że kołysanie nie może się dziecku kojarzyć z zasypianiem. Dziecko, nawet takie małe, powinno uczyć się już zasypiać samodzielnie. Niemowlak, który zasypia sam w łóżeczku, bez dodatkowych bodźców, uczy się, że zasypianie to coś do czego nie potrzebuje ani taty, ani mamy. Jest to ważne ponieważ dzięki tej świadomości, gdy obudzi się w nocy będzie mógł zasnąć spowrotem i tym samym nie będzie podnosił niepotrzebnego alarmu i przeszkadzał wszystkim domownikom w spaniu.

W jaki sposób bujać?

Kołysanie niemowlaka powinno być wykonane umiejętnie. Ważne jest by ruchy były płynne i spokojne. Nie można dziecka szarpać, ponieważ przez przypadek można zrobić mu krzywdę. Lepsze jest bujanie dziecka w przód i tył, niż w lewo i prawo. Czasem rodzice zbyt intensywnie kołyszą dziecko i może wywołać to niechciane wymioty. Co więcej zbyt silnym kołysaniem możemy w dziecku wywołać chorobę lokomocyjną.

Kołysać tylko podczas, gdy dziecko jest na rękach?

Nie tylko! Na rynku jest wiele dostępnych urządzeń, które pomogą nam w kołysaniu dziecka. Już nasze babcie i prababcie wiedziały, że odpowiednie bujanie dobrze wpływa na malucha, dlatego kołyska nie jest nowym wymysłem. Istnieje już ona od bardzo dawna. W sklepach oprócz kołysek stojących można znaleźć też podwieszane. Ich ruch jest bardziej przybliżony do ruchów dziecka w brzuchu mamy. Także jazda w wózku daje uczucie kołysania. Dlatego często gdy wyjeżdżasz na spacer maluch często od razu zasypia. Gdy Twoje dziecko dorośnie bardzo dobrze sprawdzą się wszelkiego rodzaju huśtawki dla dzieci. Pamiętaj jednak, że muszą być one dostosowane dla jego wieku.

Rada na koniec

Pamiętaj, że brak rozsądku w uspokajaniu dzieciątka czy usy­pianiu, przez przyzwyczajanie go do stałego noszenia po pokoju, huś­tania na rękach bądź gwałtownego kołysania w wózku odbije się bardzo mocno na całej rodzinie. Maluszek szybko nauczy się, że zawsze powinien być bujany i chwilowy brak huśtania powoduje coraz gorsze zacho­wanie niemowlaka, które po pewnym czasie w końcu już naprawdę będzie trudno uspokoić. Matka wtedy traci głowę i zaczyna się przysłowiowe „błędne ko­ło”, czyli co raz gwałtowniejsze uspokajanie poprzez szarpanie wózkiem w tę i na zad. Warto więc zawczasu o tym pomyśleć i nie uzależniać procesu zasypiania noworodka od kołysania do snu. Nie kołysać też go zbyt mocno, ponieważ będzie chciał coraz gwałtowniejszego bujania co nie tylko nas będzie bardzo męczyło, ale także może być dla niego samego niebezpieczne. Pamiętaj, że im później przyjdzie nam z tym nawykiem zerwać, tym więcej nerwów i czasu będzie to kosztowało. Niestety obie zainteresowane strony, bo dziecko nie zrezygnuje chętnie z „atrakcyjnego” kołysania do snu, tylko dlatego, że lata mijają i ciężko jest kołysać cztero czy sześciolatka.