Nie dosłownie. Polsce potrzebne są dzieci, a dzieciom niezbędne są matki. Jednak choć określenie Matka – Polka powinno się kojarzyć przyjemnie: z ciepłą, troskliwą strażniczką domowego ogniska, to podświadomie przynosi ono nam kobietom pochodzącym z Polski jakąś ujmę. Brzmi trochę obraźliwie. Pewnie dlatego, że to jakimi jesteśmy matkami nie jest zależne od naszego pochodzenia. Wynika raczej z naszego usposobienia, podejścia do życia, potrzeby, instynktu. Obecnie mniejsze znaczenie ma też postrzeganie nas przez otoczenie. Jako takie nie byłybyśmy innymi matkami, gdybyśmy były Niemkami, Francusami, Holenderkami, Japonkami, Amerykankami itd… Nasze macierzyństwo byłoby inne. W wieku przypadkach, łatwiejsze, zamożniejsze, bezpieczniejsze i zdrowsze, ale nie my same.

W dzisiejszych czasach mamy większe możliwości wyboru. Choć czasem nie mamy żadnego wyboru. Możemy zdecydować o długości urlopu macierzyńskiego, o pozostaniu lub nie na urlopie wychowawczym. Kodeks pracy daje nam też możliwość zdalnego wykonywania pracy, pracy w skróconym czasie czy przerw na karmienie dziecka. Nie pozwala oddelegowywać matek dzieci do lat 4 do pracy znacznie oddalonej od miejsca zamieszkania i pobytu dziecka. Oczywiście rzeczywistość bywa różna. Znam kobiety zwalniane z pracy po urlopie, przenoszone w inne miejsca lub na inne stanowiska, gorzej wynagradzane, krytykowane, a nawet poniżane za branie zwolnień na chore dzieci. Dlatego często same decydujemy się pozostać w domu. Zająć się opieką i wychowaniem potomstwa. Państwowych żłobków praktycznie nie ma, a to co się w niektórych z nich dzieje woła o pomstę do nieba. Zatrudnienie Niani często przekracza nasze możliwości finansowe. Ale nie zawsze zostajemy w domu, gdy dzieci są małe. Moja koleżanka sama zrezygnowała ze stałego zatrudnienia gdy jej dzieci zaczęły chodzić do szkoły. Powód był prosty. Ferie, wakacje, przerwy świąteczne. W tym czasie dzieci musiały same siedzieć w domu, bo urlop rodziców był za krótki. Szkoła natomiast nie zapewnia żadnej opieki, nie organizuje zajęć dzieciom w czasie wolnym. Owszem istnieją półkolonie, ale płatne. Programy lato czy ferie w mieście często zobowiązują rodziców lub opiekunów do przyprowadzenia dzieci we wskazane miejsce i odbioru ich w wyznaczonym punkcie. Rzadko czas takich zajęć pokrywa się z czasem pracy rodziców. Natomiast coś takiego jak dyżur szkolnej świetlicy nie istnieje w ogóle. W Europie, a szczególnie we Francji i Krajach Skandynawskich Matka to dobro narodowe. O nią się dba i zapewnia warunki do opieki nad dziećmi, umożliwia samorealizacje. Ojciec też nie jest pomijany w procesie wychowawczym potomstwa. Nikogo nie dziwią Francuski z gromadką dzieci na ulicach miast, ani Szwedzi czy Norwegowie w środku roboczego dnia bawiący się z dziećmi na placach zabaw czy spacerujący po parku. Pod tym względem, mimo zmian na lepsze, Polska różni się od innych krajów Starego Kontynentu i nie tylko Jego. Właśnie w tym znaczeniu synonim Matka Polska jest obraźliwy, bo zdecydowanie odbiega od standardów. Dlatego dla swoich dzieci chcę być matką pochodzącą z Polski, a nie utożsamianą z Matką Polką.