“Mama wraca do pracy” to wszechobecne hasło, a może slogan. Jednak kryję się za pod nim coś więcej. Powrót mamy do pracy to następny krok w wychowaniu i opiece nad dzieckiem. Czasami staję się on koniecznością, a innym razem świadomym wyborem. Swojego bloga na facebooku nazwałam “Spełniona Kobieta – Szczęśliwa Matka”. Ani tytuł ani kolejność nie była przypadkowa. Należę do aktywnych kobiet, choć uważam, że urodziłam się po to by być matką. Jednak nie uważam żeby siedzenie z dzieckiem w domu robiło ze mnie lepszą mamę. W listopadzie tego roku minęło 3 lata odkąd siedzę w domu. Początkiem marca mój starszy Synek skończy 3 lata. Parę dni temu Młodszy obchodził pierwsze urodziny. Mogę zostać z Nim w domu jeszcze 2 lata. Pracodawca nie będzie mi robił z tego powodu żadnych problemów. Zwłaszcza, że już od kilku miesięcy pracuję trochę przez Internet. Doszłam jednak do wniosku, że sytuacja się zmieniła. Gdy kończyłam swój pierwszy urlop macierzyński Kubuś miał pół roku. Był zdecydowanie za mały by zostać pod czyjąś opieką lub pójść do żłobka. W chwili zakończenia drugiego urlopu Kacper ma rok, a Kuba od 3 miesięcy chodzi do przedszkola. Poza tym od dawna moje Chłopaki mają sprawdzoną Nianię. Teraz pani Danusia przychodzi do nas popołudniami. Od stycznia dwa razy w tygodniu będzie opiekować się Kacprem od rana. W tym czasie ja wrócę na kilka godzin do pracy. Pewnie i tak gro zawodowych rzeczy będę robić przez Internet z doskoku lub z dzieckiem na ręce, bo zwyczajnie w ciągu tych paru godzin w biurze nie zdążę, ale będę wychodzić z domu. Nie będą to bez celowe wyjścia na chwilę. Będą to wyjścia w określonym celu, systematyczne i zamknięte w ramach czasowych. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Znalazłam złoty środek. Mam nadzieję, że sprawdzi się on w praktyce. Jednak żadnej mamy nie potępiam i nie krytykuje. Wiem bowiem, że czasami nie ma po prostu wyboru.